Pomysł na własnego bloga chodził za mną od dawna. Głowa pęka od tematów, którymi chciałabym się podzielić z szerszą publicznością. Już kiedyś nawet próbowałam... . Jak większość dziewczyn, zaczęłam oczywiście od bloga modowego, który - również oczywiście - umarł śmiercią naturalną, bo żadna ze mnie fashion victim, ani tym bardziej modowa wyrocznia. I choć mam kilka swoich ulubionych blogów szafiarskich, których Autorki są dla mnie nie tylko inspiracją w kwestii ubierania się, ale również zachwycają mnie talentem pisarskim, to sama na tym polu wypadałam blado, odważę się nawet powiedzieć: tandetnie.
Dochodzi do tego brak systematyczności... . Nigdy nie byłam osobą zbyt sumienną, wiele spraw odkładałam "na potem", i choć efekt końcowy zazwyczaj był zadowalający, to jednak stres związany ze zbliżającym się deadlinem i te wszystkie nieprzespane noce zabierają za dużo energii, przez co zatacza się błędne koło, w którym już trochę się zakręciłam, a wiele spraw czeka nadal na swoje zakończenie ... .
Ten blog ma być przede wszystkim formą rozliczenia z samą sobą, miejscem w którym będę odnotowywać postępy w swoim zachowaniu. Poza tym już dawno zauważyłam, że jak powiem coś głośno, publicznie, to łatwiej mi się z tego wywiązać więc pozwolę sobie potraktować Was, Czytelników, jako pewnego rodzaju grupę wsparcia ;)
Trzymajcie kciuki za moją poprawę, a w następnej notce zdradzę Wam jakie są moje główne cele!!!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz